Podsumowanie sierpnia 2018 – jest progres!

Miesiąc sierpień mogę śmiało uznać za najlepszy okres moich dotychczasowych biegów. Udało mi się zrealizować główny cel: wybiegałem minimum 100km w miesiącu, a oprócz tego przebiegłem półmaraton w górach i poprawiłem życiówki na 3 km, 5 km, 10km oraz test Coopera. Dodatkowo waga ruszyła na dół i teraz mam tylko 110 kg do dźwigania 🙂

Po wyleczeniu kontuzji ręki od końca lipca wróciłem do biegania oraz do planu na półmaraton ustawionego na Endomondo. Oczywiście z powodu nadmiaru innych codziennych spraw często przesuwałem treningi lub nawet ich nie robiłem. Tak też było w piątek 03.08 – nie zrobiłem treningu a na sobotę jak zawsze zaplanowanych jest pełno prac przydomowych więc trening olałem. W sobotę zaraz po przebudzeniu jak żona dowiedziała się że olewam ten jeden trening to tak zaczęła mnie motywować (truć dupę :P), że poszedłem jeszcze przed śniadaniem zrobić 5 km. Po pierwszym km miałem tempo 6.30 min/km, co jak na moje warunki jest tempem bardzo dobrym. Sił miałem jeszcze sporo więc przyspieszyłem i następny km to 5.56 min/km, kolejny 5.58 min/km – zajebiście 🙂 Ostatnie dwa kilometry były trochę wolniejsze ale dzięki dobremu początkowi ustanowiłem nowy rekord życiowy na 3 km – 18m01s, tempo 6.00 min/km. Bieg ten był sporym zaskoczeniem jak dla mnie bo dwa dni wcześniej na 3 km miałem tempo 7.30 min/km. Skąd taki nagły skok? Podejrzewam że to przez to, że trening ten zrobiłem rano po wyspaniu a nie jak zawsze wieczorem lub w nocy. Oczywiście gdyby nie motywacja mojej żony ten rekord by nie padł a dzięki niemu wzrosła moja motywacja do biegania. Dziękuję kochanie :*

W połowie miesiąca postanowiłem, że spróbuję znowu biegów górskich i wybrałem się na Baranią Górę, na którą nie ma zbyt stromych podbiegów. Wyruszyłem przed 5.00 i na prawie pustych szlakach w ciszy i spokoju wybiegałem swoje pierwsze 21,09 km. Zajęło mi to 3 godz i 5 min ale nie czas tu się liczył ale sam fakt, że udało mi się aż tyle przebiec i to jeszcze w górach. Więcej o tej wycieczce w oddzielnym wpisie (niedźwiedź na Baraniej Górze).

Mój pierwszy półmaraton dał porządnie w kość moim nogom a szczególnie kolanom i stawom w okolicach kostki. W sumie to nie znam się na tyle żeby wiedzieć dokładnie jak się nazywają poszczególne mięśnie, kolana czy stawy ale skutki biegania odczuwałem jeszcze kilka dni i trochę odpuściłem z treningami. Tydzień po wyprawie w góry w niedzielę poszedłem zrobić trening na 10 km i tu kolejne zaskoczenie – biega mi się tak dobrze jak nigdy i robię 4 kilometry pod rzad w tempie 6:10 – 6:20 min/km. Kończę trening z dwoma nowymi rekordami na 5 km 31m:18s oraz 10 km 1g:04m:33s.

Razem z końcem miesiąca kończę też plan treningowy na półmaraton a sam półmaraton zrobiłem 2 września ale o tym w podsumowaniu września.

Sierpień był zdecydowanie najlepszym miesiącem w karierze niedźwiedzia biegacza co bardzo mnie to cieszy i motywuje. Z drugiej strony jednak pojawił się mały problem a mianowicie wraz ze wzrostem prędkości oraz odległości odczuwam większe zmęczenie treningami. Waga wprawdzie idzie w dół ale powoli a dieta i zdrowe odżywianie czasami przegrywa ze smacznym grillem i piwkiem 🙂 Obecnie wskazania wagi oscylują w okolicach 110 km i pomimo, że 4 kg już zgubiłem to dalej jest to zdecydowanie za dużo by myśleć o poważniejszym bieganiu. We wrześniu oraz w następnych miesiącach chciałbym wydłużyć dystans treningów oraz samego czasu biegania by więcej kalorii spalić. Nie nastawiam się na szybkie bieganie na kolejne rekordy, ale póki jeszcze pogoda pozwala to będę chciał znowu zaliczyć wyjazd w góry. Robię kilka dni przerwy i zaczynam plan do maratonu – wg. planu 4 treningi w tygodniu. Treningi często będę robił wieczorami lub wcześniej rano ponieważ żona też ma ambitne plany biegowe i tak samo ma 4 biegi na tydzień. Jestem ciekaw czy uda nam się to jakoś połączyć bo czasu mało a we dwójkę nie możemy razem biec bo ktoś musi być przy dzieciach więc musimy wepchać do całego tygodnia w sumie 8 treningów, które z racji dłuższych dystansów często będą trwać powyżej godziny. No ale sama forma się nie zrobi a chcemy od wiosny spróbować sił na zawodach więc by nie obstawiać tyłów trzeba biegać 🙂

Całkowity dystans: 105 km

Ilość treningów: 13

Średnie tempo: 7,32 min/km

Ilość spalonych kalorii: 14103 kcal

Najdłuższy dystans: 21,56 km

W górę: 2007 m

W dół: 2073 m

2 Replies to “Podsumowanie sierpnia 2018 – jest progres!”

    1. Dzięki Tomek 🙂 z tą wolą walki jest różnie, raz jest mniejsza a raz większa i tak wrzesień skończyłem strasznie słabo o czym na dniach napiszę. Zaglądaj więc częściej bo październik będzie zdecydowanie lepszy 🙂 i w przyszłości będzie co czytać tutaj 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *